Pierwszy mecz rundy wiosennej za nami (21.03). Kibice nie mogli narzekać na brak emocji, które zaaplikwały im obie drużyny rywalizujące na Euroboisku w Kołobrzegu.

 

 

Punktualnie o godz. 17 00 sędzia, Kamil Barwinek rozpoczął mecz pomiędzy Akademią Piłkarską Kotwica Kołobrzeg, a Arkonią Szczecin.

Na pierwszy mecz rundy wiosennej chłopcy z Akademii Piłkarskiej Kotwica Kołobrzeg weszli bardzo skoncentrowani. Przed spotkaniem mówili, że wiedzą po co idą na boisko oraz co się liczy dla nas: drużyna!

Pierwszą bramkę dla AP zdobył Wojciech Kamiński w 35 minucie. Po wygraniu pojedynku z obrońcą precyzyjnie uderzył z około 20 metrów, przelobowując bramkarza gości. Po 3 minutach przyjezdni wyrównali. Skonstruowali akcję na wysokości pola karne przy lewej linii bocznej. Po czym z bliskiej odległości oddali strzał na bramkę.

Na przerwę obie ekipy schodziły z dorobkiem jednej bramki.  W szatni podopieczni Natalii Fidos przypomnieli sobie założenia przedmeczowe. Na drugą połowę wyszli zmotywowani. 10 minut po gwizdku wznawiającym drugą odsłonę, rzut rożny wywalczył Jakub Graf. Wykonawcą tego elementu gry był Tomasz Giliński. Jego bardzo dobre dośrodkowanie piłki trafiło na piąty metr pola karnego. Do piłki doszedł Mateusz Szymański i strzałem z przewrotki posłał futbolówkę w wewnętrzną boczną część siatki. Tym samym kołobrzeżanie wychodzą na prowadzenie. Dynamika wydarzeń była jednak tak duża, że w 52 minucie przyjezdni ponownie cieszyli się z wyrównania. Obrońca akademii w polu karnym sfaulował piłkarza Arkonii, a sędzia wskazał na 11 metr. Rywale zamieniają rzut karny na wyrównującą bramkę (2:2). Niespełna po trzech minutach wykorzystują błędy indywidualne gospodarzy i po raz pierwszy wychodzą na prowadzenie (3:2). Miejscowi próbują odrobić straty, lecz brakuje skuteczności. W 63 minucie ożywili się kołobrzescy kibice, bowiem ujrzeli już szóste trafienie dzisiejszych zawodów. W odległości 25 metrów od bramki gości faulowany był Tomasz Giliński. Rzut wolny egzekwuje Mateusz Szymański.  Jego strzał jest na tyle precyzyjny, że trafia pod spojenie i nie daje szans szczecińskiemu golkiperowi (3:3). Podział punktów nie zadawala jednak drużyny znad Parsęty. Idą za ciosem i na 3 minuty przed końcowym gwizdkiem podnoszą rezultat. Borys Papucewicz minął trzech zawodników Arkonii i wyszedł sam na sam z bramkarzem gości. Gdy ten wychodził z bramki posłał piłkę prawą nogą przy słupku (4:3). Arkonczycy nie rezygnowali i wywalczyli rzut rożny. Jednak nie wykorzystali stałego fragmentu gry, a gospodarze nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa.

Po tym zaciętym meczu poprosiliśmy trenerkę akademii o parę słów.

AP: Jak ocenia Pani dzisiejszą grę swoich zawodników?

NF: Drużynie należą się gratulacje za walkę do końca i zaangażowanie w całym meczu.

AP: Co było kluczem do dzisiejszej wygranej i pierwszych 3 punktów?

NF: Na boisku i na ławce rezerwowych nie było dzisiaj osoby, która nie dałaby z siebie 100%. Tak zdobywa się nagrody.

AP: Cały skład to chłopcy z rocznika 2003?

NF: Nie. Dla chłopców z rocznika 2004 było to ważne wydarzenie. Pokazali, iż są o rok młodsi, ale wcale nie odstają od kolegów pod żadnym 

        względem.

AP: Udany początek rozgrywek, jakie są następne plany?

NF: Zrobiliśmy pierwszy krok…, jeszcze kilkanaście kroków przed nami, jak nie kilkadziesiąt, ale jaki jest ten pierwszy ?Z przytupem! 3 punkty 

         zostają w Kołobrzegu!

AP: Dziękujemy za rozmowę i serdecznie gratulujemy wygranej.